Strona główna / Blog / Projektant - kim jest

Projektant - kim jest

Professor Jan Nuckowski

Projektant - kim jest

Byłoby to zresztą swego rodzaju curiosum, gdyby człowiek nie interesował się działalnością, której wynik w sposób istotny wpływa na przebieg jego życia (…)1 Mam niestety przekonanie, że wspomniane curiosum wcale nie stanowi incydentalnej cechy wielu z nas. Na ogół wydaje się, że wiemy co robimy, ba nawet dlaczego to robimy, ale to pozór. Wystarczy bezczelnie spytać – na czym polega twoja praca i jaki jest jej cel? W dysertacji doktorskiej starałem się odpowiedzieć na pytanie czym jest projektowanie i kim jest projektant. Myślałem, że odpowiedzi będą proste. Nie były proste. Dotarłem do interesujących definicji. Przedstawię po krótce niektóre, wraz z garstką swoich uwag.
Ponieważ akt twórczy wymaga oryginalnej twórczej myśli, ustalenie dla niego jakichkolwiek przepisów jest właściwie sprzeczne z jego istotą (…)2 Autorem tej zaskakującej tezy był Bruce Archer, brytyjski inżynier, profesor w Royal College of Art, który propagował badania w zakresie projektowania i przyczynił się do ustanowienia projektowania jako dyscypliny akademickiej.
Czym więc jest projektowanie? (…) możemy zaryzykować na razie stwierdzenie, że jest dziedziną twórczości zajmującą się stosunkami między określoną przyczyną a skutkiem. Co więcej, jest racjonalną działalnością, której wynikiem ma być konkretny skutek. Skutek ten zostaje w procesie projektowania zaplanowany przez projektanta (...)3
Już tylko z tych dwóch cytatów widać, jak wielką rozpiętością cechują się poglądy dotyczące twórczego charakteru procesu projektowego. Opisuje się jakąś formę działania, jednak nie ma w nich miejsca dla człowieka. Człowieka jako projektanta, jeśli nie sprawcy, to przynajmniej istotnego elementu procesu projektowania, ale przecież także człowieka, adresata i odbiorcy poczynań projektowych. W opracowaniach tych człowiek nie jest istotą, a jedynie elementem schematu czy maszyny służącej do wykonania określonej sekwencji czynności, w rezultacie doprowadzających do przewidywanej zmiany stanu rzeczy. Na dodatek pojęcie projektant, a już zwłaszcza odbiorca czy użytkownik, wcale w nich nie występuje. Trudno jest mi się zgodzić, by świat ludzki, ten rzeczywisty i ten duchowy, zredukować do w sumie prostych, mechanistycznych zależności. Umilknij głupia naturo, dowiedz się, że człowiek nieskończenie przerasta człowieka (…)4
To dobre miejsce na krótką refleksję nad człowieczeństwem profesji projektanta. Wprawdzie decyduje o niej fakt, że jesteśmy ludźmi, jednak należy doszukiwać się w sobie czegoś, co jest esencją człowieczeństwa i to coś zawrzeć w swych poczynaniach, czy wręcz uczynić celem tych poczynań. Tym czymś są idee. Osobiście uważam, że projektant, jako kreator obiektów materialnych, z natury rzeczy, ożywia je swymi ideami. Ma przynajmniej taką szansę, jeśli sam będzie nimi żył. Bo jeśli nie… Zależymy w dużej mierze od idei człowieka, którą w sobie nosimy: pojęcie nasze o człowieku zdegradowane, nas samych degraduje (…)5
Nie sposób funkcjonować w tak delikatnej materii, pozwalając na to, by ktoś zredukował mnie i me działania do naturalistycznych potrzeb czy wręcz odruchów. Nawet gdyby stał za tym racjonalizm, optymalizacja, użyteczność, itp. Należy podjąć wysiłek poznania siebie, nie jako jednostki, ale jako przedstawiciela gatunku, zdolnego wykraczać poza swą realność, by dopiero tam doznać człowieczeństwa. Myślę, iż można taką refleksję uznać za jeden z celów działalności projektanta, by nie tylko poszerzać zdolności poznawcze i wiedzę, ale też zdolność sądów etycznych. Wówczas i tylko wówczas produkty naszej pracy twórczej będą w pełni świadczyć o naszym człowieczeństwie. Staną się obiektami mającymi swe źródło w systemie wartości i odnoszącymi się do wartości.
Podziwiam tych, którzy wierzą, że wszystkie działania, cała procedura projektowa któregoś pięknego dnia zostanie ujęta w bezbłędny algorytm gwarantujący uzyskiwanie idealnych projektów. Mam jednak głębokie przekonanie, iż o sukcesie projektowym decyduje element najistotniejszy w całym łańcuchu zdarzeń projektowych – projektant – homo creator. Metoda może być pomocna, czy wręcz niezbędna, ale sama w sobie nie decyduje o powodzeniu.
Niewątpliwie problem jest bardzo złożony. Nie sposób nie zauważać mnogości koncepcji wzornictwa przemysłowego. Homo creator. Czy można opisać człowieka, całą złożoność jego psychiki? Opisać skompliko-wany mechanizm asocjacji i motywacji, adekwatnych czy irracjonalnych reakcji? Dokonać totalnej wiwisekcji, tak bez reszty, w kategoriach racjonalnych ocen? Obawiam się, że nie. Choć są nauki, które czynią takie wysiłki, mają wielki dorobek, wręcz twierdzą, że już prawie wszystko wiedzą. Sądzę, że tak naprawdę jest to żmudne dociekanie, które na podobieństwo krzywej asymptotycznej w matematyce będzie stałym zbliżaniem się do celu, bez możliwości jego definitywnego osiągnięcia. Nie sposób całkowicie oddzielić osoby projektanta od procesu projektowania, jako swoistego, niezwykle złożonego procesu intelektualnego. Chciałbym stwierdzić, że w tej mierze w jakimś stopniu przekonuje mnie koncepcja, którą czasami określa się mianem czarnej skrzynki. Byłby to zespół danych, których do końca nie sposób poznać. Atrakcyjna, również literacko, jawi się koncepcją „czarnej skrzynki” opisanej przez Stanisława Lema w jego Summa technologiae. Niestety nie ma tu miejsca by ją przytoczyć.

W Słowniku terminologicznym Pawłowskiego, pod hasłem projektant przemysłowy czytamy: w zakresie wzornictwa – specjalista, który z racji swego wykształcenia wyznacza, obmyśla, określa wzorcowe własności użytkowe oraz postać produktów i ich systemów, a także procesów użytkowych realizowanych przemysłowymi środkami (formami) wytwarzania – w sposób zgodny z potrzebami, możliwościami i interesami społeczeństwa (…)6 W tym cytacie Pawłowski mówi nie tyle o projektancie, co o domenie działań projektanta. Pozostawia się naszej domyślności, jakie to cechy musi posiadać, by mógł „obmyślać” i „określać”. Nieco więcej dowiadujemy się w innym miejscu Inicjacji. Przymioty sztuki – talent, pasja, wszechstronna, wolna wyobraźnia, zdolność wszechstronnego analizowania zjawisk – pogłębione o wiedzę nauk humanistycznych, znajomość procesów przemysłowych i tendencji rozwoju techniki, oto cechy, które charakteryzują projektanta form przemysłowych (…)7
Ale gdzie jest definicja? W pewnej mierze i w pewnym sensie w dwóch tekstach Andrzeja Pawłowskiego – Program kształcenia podstawowego projektantów w wyższym szkolnictwie artystycznym i Kształcenie jako projektowanie projektowania – oba w Inicjacjach.
Jednak i tu nie znajdziemy definicji in situ, kim jest projektant. Jedynie na drodze analizy można starać się taką definicję stworzyć. Będzie to jednak nasza interpretacja tekstu, a nie definicja autorska.
Mym ulubionym tekstem na ten temat, który wprawdzie nie odpowiada wyczerpująco na zadane pytania, za to poza wspaniałym urokiem zawiera wiele mądrości, jest fragment pierwszego rozdziału O architekturze ksiąg dziesięć Witruwiusza (traktat o architekturze powstał między 20 a 10 rokiem p.n.e.). Niestety jest on również zbyt obszerny by go zacytować, jednak dociekliwym czytelnikom polecam go serdecznie. Gdyby jednak pokusić się o streszczenie wspomnianego cytatu, mogłoby ono brzmieć tak: Zawód projektanta jest zawodem interdyscyplinarnym. Stąd też należy posiadać rozległą wiedzę, ale i świadomość, iż nigdy nie będzie się ekspertem dziedzin obocznych. Mowa jest o konieczności godzenia wiedzy teoretycznej z umiejętnością praktycznego jej wykorzystania. Wymienia się w prawidłowej kolejności – gromadzenie wiedzy o problemie, jej rozważenie, zamysł dzieła, a dopiero potem możliwość jego szkicowania na papierze. Ba, wspomina się nawet konieczność poparcia swych poczynań wywodem naukowym. No właśnie, Witruwiusz zwraca uwagę na element wykształcenia i posiadanej przez projektanta wiedzy. Ale nie tylko przymioty umysłu uważa za cenne i niezbędne. Wspomina przymioty ducha i zdolność ocen etycznych. Cały powyższy wywód nie stoi w opozycji do koncepcji „czarnej skrzynki”. Manifestuje się tu wspomniana na początku złożoność i fenomen twórcy. Składają się nań obszary „odkryte”, jak wiedza, i te niedostępne, „zakryte” gdzieś w cieniu. Jestem przekonany, iż to, co najistotniejsze, jest „zakryte”. Nie zamierzam w tym miejscu otwierać dyskusji na temat czy projektowanie jest sztuką, czy nią nie jest, ale:
Przez owo dzieło sztuki przepływa zmienny prąd, którego generatorem jest autor. Podobnie bywa z literaturą. Oddech autora, linie papilarne palców, ślady jego chorób, nastrojów, rozpaczy, to wszystko jest zawarte w dwudziestu ośmiu albo trzydziestu dwóch znakach alfabetu. W składni zdań i doborze słów, w rytmie usposobień i prawie nieuchwytnym tętnie przeczuć tej tajemnicy, która nas gnębi od czasów, gdy zleźliśmy z drzew (…)8
Projektant to kwintesencja projektowania, ale i człowieczeństwa. To wielka tajemnica, którą chciałem choćby w drobnym fragmencie odkryć i chociaż zadawałem szereg pytań z tym związanych, nie uważam by mi się udało (1996). Próbowałem!

Przypisy
1 Wojciech Gasparski, Projektowanie, koncepcyjne przygotowanie działań, PWN 1978, s. 28.
2 Bruce L. Archer, Systematyczna metoda projektowania przemysłowego, I WP, Warszawa 1968, s. 47.
3 Andrzej Pawłowski, Inicjacje, Wydział Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki
w Krakowie, Kraków 2001, s. 56.
4 Blaise Pascal, Myśli, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2003, s. 111.
5 Józef Czapski, Czytając, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015, s. 289.
6 Andrzej Pawłowski, Inicjacje, Wydział Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki
w Krakowie, Kraków 2001, s. 159
7 tamże, s. 31
8 Tadeusz Konwicki, Pamflet na siebie, Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1995, s. 88-89.

Powiązane eseje