Trzy grosze - III
Professor Jan Nuckowski
1 kwi 2026 • 4 min czytania
Padało kilka razy pojęcie informacja. Wiąże się ona z pojęciem sygnał. Definicje obu znaczeń nie są niestety proste. Dla potrzeb wyjaśniania zagadnień komunikacji interpersonalnej, można przyjąć, że sygnał jest czymś co generują zjawiska, obiekty fizyczne. Coś jest dla mnie znakiem czegoś , dostarcza mi informację. No właśnie, informacje, a co to takiego. Osobiście przekonuje mnie definicja, zaczerpnięta z cybernetyki i teorii informacji, że jest to każdy czynnik zmniejszający stopień niewiedzy (nieokreśloności) o badanym zjawisku, umożliwiający człowiekowi, organizmowi żywemu lub urządzeniu automatycznemu polepszenie znajomości otoczenia i w sprawniejszy sposób przeprowadzenie celowego działania; źródłem informacji są pobierane wiadomości... Nawiasem mówiąc, w ujęciu cybernetyki istota ludzka to samodzielny układ funkcjonalny. Jak to podnosi na duchu, ale…
Dysponując pełnią świadomości, omiatamy wzrokiem wszystko co nas otacza. Postrzegamy tysiące obiektów, a wszystkie emitują sygnały. Które z nich i dlaczego stają się pierwszym elementem całego łańcucha zdarzeń, składającego się na proces prowadzący do poszerzenia naszej wiedzy? Które powodują naszą, taką czy inną, reakcję? Które z tych procesów są tymi określanymi mianem komunikacji? Które eliminujemy, dlaczego i jak to się dzieje? Dlaczego się nie zawieszamy z nadmiaru bodźców, tak jak to bywa z naszymi komputerami?
Wchodzę na teren niezwykle delikatny i, o paradoksie, mało rozeznany. Chodzi tu między innymi o mózg i jego funkcje. Jak mówił Stanisław Lem, to najbliższe nam w całym kosmosie urządzenie (jest przecież w naszej głowie) działa na zasadach, których wciąż dokładnie nie znamy. Nie można jednak z tego faktu wyciągać zniewalającego wniosku, paraliżującego jakiekolwiek dociekania. Problemem jest jednak rozległość zagadnienia. Mowa o percepcji, której zawdzięczamy zdolność psychicznego odwzorowania otoczenia.
W swoich rozważaniach przyjąłem, że komunikacją, szczególnie interpersonalną, są wyłącznie intencjonalne procesy świadomie inicjowane przez nadawcę, jakim jest człowiek.
Patrząc na krzesło, widzę je dzięki temu, że mój zmysł wzroku został pobudzony sygnałem jaki ten obiekt fizyczny, nazywany przez nas krzesłem, emituje. Ale przecież krzesło nie przejawia chęci komunikowania się ze mną. Prześmiewczo – gadał dziad do obrazu, a obraz, ani razu.
Charakterystyczną cechą zagadnień, o których tu mowa, jest swoista niejednoznaczność. Precyzyjne określenie definicji poszczególnych pojęć i całego procesu komunikacji, w tym wizualnej, nie będę w stanie wyjaśnić. Szczególnie, że mamy tu do czynienia z całym szeregiem sytuacji, które bez specjalnego ryzyka możemy nazwać fenomenami.
Jeśli alfabet, którym się posługujemy, jest zbiorem znaków, to jak to wygląda w innych przypadkach? Odmian, kategorii, klasyfikacji znaków jest wiele. Ich charakter, nie tylko wizualny, ale także chwilami wręcz niematerialny, może zawrócić w głowie. Goethe w Latach nauki Wilhelma Meistra pisał: Słowa są dobre, ale nie najlepsze. To, co najlepsze, nie wyraża się w słowach.
Na jednym z moich plakatów kobieca ręka z jabłkiem podaje go ręce męskiej. Plakat jest fotografią, zatem ta biblijna scena została przez mnie zaaranżowana. Jabłko w dłoni tej współczesnej Ewy, jeszcze przed momentem wykonania fotografii, było w sklepie jedynie owocem na sprzedaż. Moją decyzją stało się znakiem – znakiem grzechu pierworodnego, znakiem ambicji posiadania wiedzy równej boskiej.
To dobra ilustracja woli nadawcy, który kreuje znak, wykorzystując do tego celu jabłko. Innym razem narysuje krzyż złożony z pięciu czerwonych kwadratów, na znak, że ma na myśli coś związanego ze Szwajcarią. Godłem Szwajcarii jest czerwony równoramienny krzyż, złożony z pięciu kwadratów. Mówi się, że jest to jedyny znak, który każdy z nas potrafi precyzyjnie odtworzyć.
A jaką rolę ma odbiorca. Przecież to jasne, ma odczytać wiadomość do niego adresowaną.
Przez wiadomość rozumiem myśl nadawcy, sformułowaną w intencji przekazu. W moim opisie komunikacji interpersonalnej, bez odbiorcy nie ma komunikacji. Bez odebrania, odczytania informacji przez odbiorcę, trudno mówić o komunikacji ludzkiej. Obiekt, z założenia będący wehikułem informacji, nie jest komunikatem, choć w tej intencji został stworzony.
Kamień z Rosetty – stela, przywieziona do Europy w roku 1799 przez wojska Bonapartego, powstała w 196 roku przed Chrystusem z okazji wstąpienia na tron dwunastoletniego Ptolemeusza. Dekret powiadamiający został wyryty na kamieniu w trzech pismach: hieroglifach, piśmie demotycznym i starogreckim. Europejczyk stojący przed tą stelą, mógł jedynie domyślać się, że ma do czynienia z tekstem o określonej treści. Tak naprawdę dostępne mu były jedynie walory estetyczne tej formy przekazu. Był zatem jedynie artystycznym obiektem. Oglądający, w moim rozumieniu nie mógł zamknąć procesu komunikacji. Nie był uczestnikiem umowy – nie znał pism jakie mógł percypować, ale nie czytać. Ten komunikat był mu niedostępny.
Kolejny przykład uświadamia, jak złożone są procesy komunikacji.
Zapalam świeczkę na grobie moich bliskich, jednak nie jest moim zamiarem nadawanie, nie mam takiej intencji, nie sporządzam jakiegokolwiek komunikatu. Tymczasem, ktoś przechodzący w chwilę potem alejką cmentarza może odebrać tę palącą się świeczkę jako znak. Znak, który może interpretować na różne sposoby. Czy staje się dzięki temu odbiorcą przekazu?
Jeśli komunikacja jest działaniem świadomym podjętym przez jednego człowieka, to jej celem jest wywołanie określonej reakcji u drugiego. Wspominałem, że nadawca zmierza do pobudzenia ludzkiej aktywności w jej wszelkich obszarach: - sferze wiedzy, wartości i postaw, czy wreszcie sferze doznań estetycznych. Wszystkie te postacie naszej aktywności mogą zostać pobudzone przez komunikaty o określonej funkcji.
Są to odpowiednio:
- funkcja poznawcza (informowanie)
- funkcja apelu (emotywna - perswadowanie)
- funkcja estetyczna (doznania estetyczne)
Gdy komunikat w sposób obiektywny dostarcza informacji na temat otaczającej nas rzeczywistości, jej obiektów i zjawisk, poszerzając naszą o nich wiedzę, pełni funkcję informowania. Zaspokaja przyrodzone gatunkowi ludzkiemu, naturalne potrzeby poznawcze. Gdy w jakikolwiek sposób odwołuje się do naszych uczuć, emocji, postaw czy systemu wartości, spełnia funkcje apelu. Stosunkowo najprzejrzystsza jest funkcja estetyczna. Jej zadaniem jest wywo-ływanie doznań estetycznych, stąd też najczęściej kojarzy się ją ze sztuką.
Obok tych trzech już wymienionych funkcji, należy jeszcze wyodrębnić funkcję fatywną, najdziwniejszą, jednak niezwykle istotną. Jej sens zawiera się w podtrzymywaniu komunikacji, w jej kontynuacji. Funkcja fatywna jest powiązana z tą sferą ludzkiej natury, której zaspokojenie wiąże się z potrzebą kontaktu z drugą osobą czy grupą ludzi. Pełni ona zatem w naszym życiu społecznym niezwykle ważną rolę. Dotyczy to w szczególności wszelkiego rodzaju uroczystości, ceremonii, obrzędów i tych wszystkich sytuacji w których treści przekazywane odgrywają rolę drugorzędną, a na pierwszy plan wysuwa się potrzeba potwierdzenie swej własnej przynależności do grupy czy społeczności.
Należy podkreślić, że w praktyce jedynie w wyjątkowych przypadkach mamy do czynienia z komunikacją (komunikatem), której funkcja jest przykładem jednego z przedstawionych typów. Najczęściej spotykane będą konglomeraty dwóch lub nawet trzech typów funkcji. Za przykład czystej postaci funkcji poznawczej komunikatu, można by uznać podręcznik matematyki. Wprawdzie nie można całkowicie wykluczyć przypadków uniesień emocjonalnych czy estetycznych w chwili zrozumienia szczególnie wyrafinowanych tez logiki matematycznej, nie sądzę jednak by to uzasadniało twierdzenie iż mamy do czynienia z postacią kompilacji funkcji poznawczej z estetyczną.
Jak długo, Nuckowski, będziesz nadużywał naszej cierpliwości?
Skończyłem, choć jestem świadom tego, jak wiele jeszcze zostało.