Strona główna chevron_right Blog chevron_right Trzy grosze - III

Trzy grosze - III

person

Professor Jan Nuckowski

1 kwi 2026 • 16 min czytania

Trzy grosze - III

Padało kilka razy pojęcie informacja. Wiąże się ona z pojęciem sygnał. Definicje obu znaczeń nie są niestety proste. Dla potrzeb wyjaśniania zagadnień komunikacji interpersonalnej, można przyjąć, że sygnał jest czymś co generują zjawiska, obiekty fizyczne. Sygnały mogą stać się znakami. Coś jest dla mnie znakiem czegoś , dostarcza mi informację. No właśnie, informacje, a co to takiego. Osobiście przekonuje mnie definicja, zaczerpnięta z cybernetyki i teorii informacji, że jest to każdy czynnik zmniejszający stopień niewiedzy (nieokreśloności) o badanym zjawisku, umożliwiający człowiekowi, organizmowi żywemu lub urządzeniu automatycznemu polepszenie znajomości otoczenia i w sprawniejszy sposób przeprowadzenie celowego działania; źródłem informacji są pobierane wiadomości... Nawiasem mówiąc, w ujęciu cybernetyki istota ludzka to samodzielny układ funkcjonalny. Jak to podnosi na duchu, ale…
Dysponując pełnią świadomości, omiatamy wzrokiem wszystko co nas otacza. Postrzegamy tysiące obiektów, a wszystkie emitują sygnały. Które z nich i dlaczego stają się pierwszym elementem całego łańcucha zdarzeń, składającego się na proces prowadzący do poszerzenia naszej wiedzy? Które powodują naszą, taką czy inną, reakcję? Które z tych procesów są tymi określanymi mianem komunikacji? Które eliminujemy, dlaczego i jak to się dzieje? Dlaczego się nie zawieszamy z nadmiaru bodźców, tak jak to bywa z naszymi komputerami?

Wchodzę na teren niezwykle delikatny i, o paradoksie, mało rozeznany. Chodzi tu między innymi o mózg i jego funkcje. Jak mówił Stanisław Lem, to najbliższe nam w całym kosmosie urządzenie (jest przecież w naszej głowie) działa na zasadach, których wciąż dokładnie nie znamy. Nie można jednak z tego faktu wyciągać zniewalającego wniosku, paraliżującego jakiekolwiek dociekania. Problemem jest jednak rozległość zagadnienia. Mowa o percepcji, której zawdzięczamy zdolność psychicznego odwzorowania otoczenia.

W swoich rozważaniach przyjąłem, że komunikacją, szczególnie interpersonalną, są wyłącznie intencjonalne procesy świadomie inicjowane przez nadawcę, jakim jest człowiek.
Patrząc na krzesło, widzę je dzięki temu, że mój zmysł wzroku został pobudzony sygnałem jaki ten obiekt fizyczny, nazywany przez nas krzesłem, emituje. Ale przecież krzesło nie przejawia chęci komunikowania się ze mną. Prześmiewczo – gadał dziad do obrazu, a obraz, ani razu.
Charakterystyczną cechą zagadnień, o których tu mowa, jest swoista niejednoznaczność. Precyzyjne określenie definicji poszczególnych pojęć i całego procesu komunikacji, w tym wizualnej, nie będę w stanie wyjaśnić. Szczególnie, że mamy tu do czynienia z całym szeregiem sytuacji, które bez specjalnego ryzyka możemy nazwać fenomenami.

Jeśli alfabet, którym się posługujemy, jest zbiorem znaków, to jak to wygląda w innych przypadkach? Odmian, kategorii, klasyfikacji znaków jest wiele. Ich charakter, nie tylko wizualny, ale także chwilami wręcz niematerialny, może zawrócić w głowie. Goethe w Latach nauki Wilhelma Meistra pisał: Słowa są dobre, ale nie najlepsze. To, co najlepsze, nie wyraża się w słowach.
Na jednym z moich plakatów kobieca ręka z jabłkiem podaje go ręce męskiej. Plakat jest fotografią, zatem ta biblijna scena została przez mnie zaaranżowana. Jabłko w dłoni tej współczesnej Ewy, jeszcze przed momentem wykonania fotografii, było w sklepie jedynie owocem na sprzedaż. Moją decyzją stało się znakiem – znakiem grzechu pierworodnego, znakiem ambicji posiadania wiedzy równej boskiej.
To dobra ilustracja woli nadawcy, który kreuje znak, wykorzystując do tego celu jabłko. Innym razem narysuje krzyż złożony z pięciu czerwonych kwadratów, na znak, że ma na myśli coś związanego ze Szwajcarią. Godłem Szwajcarii jest czerwony równoramienny krzyż, złożony z pięciu kwadratów. Mówi się, że jest to jedyny znak, który każdy z nas potrafi precyzyjnie odtworzyć.
A jaką rolę ma odbiorca. Przecież to jasne, ma odczytać wiadomość do niego adresowaną.
I w tym momencie przerywam. Ciąg dalszy w IV części.

Powiązane eseje